Opowieść o Dekspol

Jest początek lat 90-tych XX wieku. To czas, gdy większość zakładów państwowych bankrutuje.

W tym czasie mój tata, Paweł Oleszak, kończy studia na Politechnice Poznańskiej w zakresie organizacji i zarządzania przemysłem – kierunek zwany dyrektorskim. Ale… w bankrutujących przedsiębiorstwach dyrektorzy przestają być potrzebni.

Próbuje więc działać na własną rękę. Krótko po studiach zakłada firmę krawiecką. Niestety, tkaniny są niedostępne i firma upada. Kolejna próba to eksport europalet do zachodniego sąsiada. Tata zna pewnego Łotysza, który ma dostęp do drewna, oraz Niemca, który potrzebuje europalet. Jest potrzeba – jest pomysł – rusza produkcja. Dla Pawła jest to pierwszy kontakt z branżą drzewną. Jednak tym razem biznes okazuje się nierentowny.

Wtedy Paweł podejmuje pracę na etacie – zostaje przedstawicielem handlowym. Namawia szefostwo, by firma do swojej oferty i na polski rynek wprowadziła dekstryny. Szefostwo go nie rozumie, więc ambitny, młody człowiek zwalnia się i przekonany do swoich racji zaczyna handel dekstryną, zakładając wraz z moją mamą Iwoną firmę Dekspol.

Pierwsza dostawa – 1000 kg dekstryny – odbywa się Nysą pożyczoną od mojego dziadka. Na dłuższą metę tak się nie da, więc czas na pierwszy firmowy samochód. Tata, w towarzystwie mamy, kupuje auto na giełdzie. Kierowca, który je sprzedaje, szuka pracy i… znajduje ją w Dekspol. Pracuje tu 25 lat, aż do emerytury.

W tym czasie Dekspol dostarcza chemikalia do ogromnej liczby firm z branży tekstylnej, również do tak dużych, jak Fasty Białystok czy Silwana Gorzów Wlkp. Ale w 1995 roku rynek tekstylny upada, a wraz z nim Dekspol traci wszystkich klientów. Tym razem Paweł się nie poddaje. Szukając nowych odbiorców, wspólnie z moją mamą zauważają, że wciąż nie ma na rynku polskiej firmy produkującej impregnaty do drewna i obsługującej tartaki. Akurat wtedy kontaktuje się z nimi pewien profesor chemii z poznańskiej Akademii Rolniczej w sprawie zakupu surowców. Nawiązują współpracę, a dzięki niej powstają formuły nowych chemikaliów. I już w tym samym roku 1995 Dekspol wprowadza na rynek Firestop, Dekolit miedziowy i Dekolit chromowy.

Pierwszą maszyną do produkcji Firestop jest betoniarka, którą wspierają waga i zgrzewarka. Już pierwszego dnia moi rodzice sprzedają aż 200 kg Firestop! Dzięki Firestop firma rodzi się na nowo. A z każdym miesiącem jest lepiej, więc Dekspol się rozrasta — rodzice zatrudniają kolejne osoby: siostrę, wujka, innych członków rodziny.

Tak mija 25 lat firmy DEKSPOL — polskiej firmy rodzinnej, która swoją nazwę zawdzięcza dekstrynie polskiej.

Dziś mamy rok 2019. Wkrótcę w nowym wcieleniu pojawi się Dekolit KD. który został opracowany na bazie własnej receptury. przygotowanej przez uczelnię z Poznania, a sfinansowany przez Unię Europejską. Polskie instytucje już potwierdziły jego skuteczność.

Teraz razem z Iwoną i Pawłem, moimi rodzicami, marzę, by Dekspol na zawsze pozsotał polską, prywatną firmą, w której panuje rodzinna atmosfera. Byliśmy nadal dzięki wspólnej pracy rozwijali się i produkowali dla Państwa najlepsze środki do pielęgnacji i dekoracji drewna. By żyły w nas wartości, w które moi rodzice wierzyli, dostarczając pierwszą tonę dekstryny dziadkową Nysą.

— Martyna Oleszak